dr Hiczkiewicz

Nowosolska kardiologia w polskiej czołówce

Najtrudniejsze i najbardziej innowacyjne zabiegi są wykonywane na oddziale kardiologicznym nowosolskiego szpitala. W klasyfikacji polskich oddziałów kardiologicznych nasz jest w pierwszej dziesiątce. - Jeżeli jakaś nowa metoda leczenia jest wdrażana w światowej klasy klinikach, to u nas również – podkreśla Jarosław Hiczkiewicz, kierownik oddziału kardiologii WSSP ZOZ Nowa Sól.

Każdego dnia na oddziale kardiologicznym nowosolskiego szpitala wykonywane są nowoczesne zabiegi ratujące życie. Leczą się u nas pacjenci z województw: lubuskiego, dolnośląskiego, wielkopolskiego. Początek kardiologii w SP ZOZ Nowa Sól to 1983 rok. Nowa era rozpoczęła się w 1999 r. kiedy powstała pierwsza pracownia hemodynamiki. To wtedy nasi lekarze zaczęli wykonywać zabiegi koronarografii, koronaroplastyki, założyli pierwsze stenty. Wdrożono angiografię, badanie tętnic innych niż wieńcowych, czyli brzusznych, szyjnych, kończyn dolnych.
- Zwężenie w tętnicach szyjnych doprowadza do udarów mózgu, a udary są po zawałach drugą przyczyną zgonów i chorób układów krążenia – zwraca uwagę dr Jarosław Hiczkiewicz.
Zdaniem doktora Hiczkiewicza udarów jest coraz więcej, bo społeczeństwo się starzeje. Według statystyk zawałom w kraju ulega około 100 tys. ludzi a udarom 60 tys. Dlatego coraz większe znaczenie mają zabiegi na tętnicach szyjnych. Polega on na założeniu stentu z tzw. neuroprotekcją, urządzeniem, które zapobiega udarowi w czasie samego zabiegu. - Wykonujemy ich bardzo wiele i to na najwyższym poziomie. Jesteśmy w tej dziedzinie jednym z najlepszych ośrodków w Polsce – podkreśla J. Hiczkiewicz.
Kardiolodzy w Nowej Soli wszczepiają stymulatory i kardiowertery, urządzenia zapobiegające nagłym zgonom sercowym. Bardziej zaawansowaną techniką leczenia od kardiowertera są tzw. kardiowertery z funkcją resynchronizacyji. To skomplikowane urządzenie z jednej strony ratuje życie pacjentom, a z drugiej poprawia jego komfort życia.
Profesjonalizm, umiejętności lekarzy i personelu pomocniczego oraz ogromne zainteresowanie leczeniem w nowosolskim szpitalu sprawiło, że powstała druga pracownia hemodynamiki. Rozpoczęło się leczenie elektrofizjologiczne.
Pacjentom mającym zaburzenia rytmu wykonuje się ablacje, czyli usunięcie przyczyny takiego stanu. - Zaburzenia rytmu są dużym problem w Polsce i na świecie. Jesteśmy jednym z ośrodków w kraju, który wykonuje zarówno ablacje jak i krioablacje w migotaniu przedsionka – mówi dr J. Hiczkiewicz.
Innowacyjnym zabiegiem w naszym szpitalu jest wszczepianie kardiowerterów i jednocześnie stymulację pęczka Hisa. Zabieg ten poprawia wydolność najciężej chorych pacjentów.
Przezskórnie, bez otwierania klatki piersiowej, zamykanie ubytków w przegrodzie międzyprzedsionkowej oraz zamykanie uszka lewego przedsionka. - Wielu pacjentów cierpi na migotanie przedsionków. Powyżej 70 roku życia to dolegliwość, co dziesiątej osoby. Dlatego konieczne jest branie leków na rozrzedzenie krwi, które zapobiegają udarowi mózgu lub zatorom. Część osób nie może przyjmować tych leków, bo doprowadza to u nich do krwotoków – wyjaśnia doktor Hiczkiewicz. Dlatego u takiego pacjenta poprzez nakłucie żyły udowej wprowadza się zamykacz do uszka lewego przedsionka, po takim zabiegu osoba nie musi już przyjmować leków przeciwkrzepliwych.
Od kilku lat w naszym szpitalu zamyka się tętniaki w mózgu. Poprzez nakłucie tętnicy dostajemy się do tętnicy mózgowej gdzie wprowadzamy specjalne coile zabezpieczając tętniak przed pęknięciem.
Równie groźne tętniaki powstają w aorcie. Moment w którym pęka w organizmie doprowadza do natychmiastowej śmierci. Dotychczas leczono je tylko operacyjnie. Chirurg naczyniowy otwierał jamę brzuszną pacjenta i przeprowadzał rozległy zabieg. - Dzisiaj wkładamy kilkucentymetrowe stentgrafy do aorty. Te wyjątkowe, ratujące życie zabiegi robimy jako jedyni w województwie – zaznacza J. Hiczkiewicz.
Sprzęt to sprzęt, ale jak podkreśla J. Hiczkiewicz najważniejsi są ludzie. Dotarcie do tego momentu wymagało wielu lat pracy i nauki nie tylko w Polsce, ale i za granicą. - Technika idzie bardzo szybko do przodu. Nie ma sytuacji, w której jakaś kardiologiczna metoda leczenia jest już na świecie a u nas nie. Natychmiast wdrażamy wszystkie nowe metody – oznajmia dr J. Hiczkiewicz.
Przed laty, po wykonaniu koronarografii wielu pacjentów było dyskwalifikowanych od leczenia przezskórnego trzeba było operować. Teraz jest wielu pacjentów, którzy są zbyt chorzy i mogliby nie przeżyć operacji. Dlatego wykonuje się skomplikowane zabiegi otwierające przewlekła zamknięte tętnice poprzez odtwarzanie tętnicy bez udziału kardiochirurga.
Drugim zabiegiem, którego w województwie nikt nie wykonuje jest rotablacja. Wdraża się ją, gdy tętnica jest mocno zmiażdżycowana i uwapniona, przez co twarda jak kamień. Takiej przeszkody nie można pokonać balonikiem ani stentem. Wtedy używa się „wiertła” pokrytego diamentem i przy obrotach 150 tys. na minutę przewierca zmiażdżycowany odcinek naczynia i umieszcza w nim stent. Dla wielu pacjentów to jedyna szansa na życie.
Do swojej dyspozycji nowosolscy kardiolodzy mają wysokiej klasy wielorzędową tomografię komputerową oraz rezonans magnetyczny. Dzięki niej bezinwazyjnie, poprzez podanie kontrastu można ocenić stan tętnic wieńcowych i wszystkich struktur serca. Widać czy serce jest przerośnięte, czy dobrze się kurczy, czy występują skrzepliny, ocenia też żywotność mięśnia sercowego. To bardzo zaawansowana technika.
Zdaniem J. Hiczkiewicza oddział posiada najlepszy, jaki może być echokardiograf pokazujący obraz w trójwymiarze. - Takich aparatów jest w Polsce niewiele, na ich brak cierpią nawet kliniki. Podsiadając go możemy w Nowej Soli przeprowadzać precyzyjną diagnostykę – mówi kierownik kardiologii.
Przeprowadzając skomplikowane zabiegi zamknięcia ubytku międzyprzedsionkowego czy uszka lewego przedsionka każdy ruch jest pod kontrolą echokardiografii przedprzełykowej. Lekarz widzi dzięki niej bardzo dokładnie serce i okoliczne struktury.
Doktor Hiczkiewicz zdradza, że choć pracuje już w zawodzie ponad 30 lat to kardiologia wciąga go jeszcze bardziej. Nie wszystkie działy medycyny rozwinęły się w tak znakomicie jak właśnie kardiologia. Do przodu poszła diagnostyka i metody leczenia. Leczenie zawałów w Polsce jest na wzorowym poziomie. To od nas uczą się inni. Od 15 lat nowosolski szpital pełni dyżury zawałowe, czyli przez całą dobę jest na oddziale kardiolog w pełnej gotowości do działania w razie potrzeby. Od lat funkcjonuje też kompleksowa opieka nad osobami po zawałach. - Kiedy zaczynałem prace jako lekarz śmiertelność szpitalna osoby z zawałem wynosiła 30 procent. Teraz średnia polska wynosi 5 procent a w naszym szpitalu 3 procent. Robimy wszystko, co w naszej mocy i „nie pozwalamy” umrzeć – zapewnia J. Hiczkiewicz.
Do dyspozycji pacjentów jest 14 wyspecjalizowanych kardiologów. W Nowej Soli chcą pracować najlepsi. Po zrobieni specjalizacji na nowosolskiej kardiologii pracują w klinikach w Poznaniu, Wrocławiu i Szczecinie.
Duże znaczenie ma także rehabilitacja kardiologiczna, gdzie są prowadzeni pacjenci po zawałach. Dlatego w Nowej Soli leczą się pacjenci z całego województwa oraz z sąsiednich: dolnośląskiego i wielkopolskiego.
W najbliższej przyszłości nowosolscy kardiolodzy zamierzają wszczepiać przezskórnie zastawkę aortalną. - Przeszczepów serca robić w Nowej Soli nie będziemy. W kraju są cztery ośrodki, które się tym zajmują i to wystarczy. W medycynie obowiązuje tzw. krzywa uczenia. Jeżeli jakiś zabiegów wykonuje się mało, to trudno je robić dobrze. Zabiegów musi być wiele, żeby dojść do perfekcji i my w swojej dziedzinie do takiej perfekcji doszliśmy – stwierdza dr J. Hiczkiewicz.


Szybka reakcja na zawał

W nowosolskim szpitalu od 15 lat pełnione są dyżury zawałowe. Przez 24 godziny na dobę obecny jest kardiolog w każdej chwili gotowy do działania.
W naszym kraju od lat leczenie zawałów jest na najwyższym poziomie. 30 lat temu śmiertelność szpitalna pacjentów z zawałem wynosiła 30 procent. Teraz średnia polska to pięć procent a w nowosolskiej lecznicy trzy procent. – Reakcja pacjenta na ból towarzyszący zawałowi wynosiła przed laty ponad 240 minut. W ciągu ostatniego okresu skróciła się zaledwie o kilkanaście minut. Widać wyraźnie, że tak jak śmiertelność spowodowana zawałem zmalała, tak reakcja i właściwe rozpoznanie u siebie objawów nie – zwraca uwagę dr Jarosław Hiczkiewicz, kierownik nowosolskiej kardiologii.
Z tego powodu ruszyła w kraju ogólnopolska kampania informacyjna kardiologów. Celem akcji jest zwrócenie uwagi na potrzebę szybkiej reakcji w momencie wystąpienia objawów zawału serca.

Objawy zawału serca:
Najczęściej zaczyna się od ostrego bólu w środkowej części klatki piersiowej, za mostkiem. Określany jest jako pieczenie, rozpieranie, rozrywanie, ucisk lub dławienie. W sytuacji, gdy taki ból odczuwamy krótko (kilka minut) może to być ból wieńcowy – objaw choroby niedokrwiennej serca. W sytuacji, kiedy ból utrzymuje się dłużej, może oznaczać to atak serca.
Zawał daje też objawy, które trudno powiązać z sercem:
- silna duszność bez wysiłku fizycznego, duszność spoczynkowa
- uciskowy ból pleców między łopatkami
- mocne bóle stawów łokciowych lub barkowych
- bóle żuchwy i krtani
- silne bóle w górnej części brzucha, podobne do tych występujących w chorobach przewodu pokarmowego
- nudności wymioty, odbijanie się oraz dolegliwości gastryczne, których nie da się uzasadnić zatruciem pokarmowym

- Warto znać i zapamiętać te symptomy, żeby w porę wezwać pomoc i uratować własne lub czyjeś życie – mówi dr Jarosław Hiczkiewicz.